Destylarnia Bladnoch wybudowana została w latach 1814-1818 przez Johna i Thomasa McClelland’ów. Jest to najbardziej na południe wysunięta szkocka gorzelnia, a znajduje się w malowniczej miejscowości Wigtown nad rzeką Bladnoch w regionie Lowland.

Od lat 30-tych do 80-tych XX wieku (jak wiele innych szkockich destylarni) wielokrotnie zamykana, sprzedawana i uruchamiana ponownie przez różnych, gorzej lub lepiej prosperujących przedsiębiorców. Jej pozycja i forma zaczęła stabilizować się od 1983 roku, kiedy to szybko rozwijające się imperium Arthur Bell & Sons przejęło tę małą, lecz dobrze rokującą manufakturę, by pod swoimi rządami zmodernizować i skomputeryzować zakład z Wigtown. Po trzech latach dobrej passy na horyzoncie pojawił się prawdziwy gigant pochłaniający mniejsze, dobrze znane firmy i tak też stało się z Arthur Bell & Sons, które w 1987 roku weszło w skład United Distillers Group (dziś Diageo).

Odludne położenie Bladnocha w pięknej i cichej okolicy z czasem okazało się jego przekleństwem, ponieważ po pewnym czasie UDG uznało, że do strategicznego Edynburga jest znacznie bliżej z destylarni Glenkinchie, która znajduje się w północnej części Lowlandu. W dużych firmach działa się szybko i konkretnie, więc od 1993 roku w magazynach Bladnocha znów hulał wiatr.

Rok później o opustoszałej destylarni przypadkiem dowiedział się Raymond Armstrong, Irlandczyk zajmujący się handlem w sektorze nieruchomości, który akurat przebywał w okolicy na wakacjach.

Raymond bardzo chciał przekształcić destylarnie w letnią rezydencję, by jak wielu ludzi z Irlandii Północnej wypoczywać na południu Szkocji, gdzie klimat jest dużo łagodniejszy. W umowie sprzedaży United Distillers zawarło jednak klauzulę zabraniającą Raymondowi jakiejkolwiek destylacji alkoholu na terenie Bladnocha.

Początkowo nie było z tym żadnych problemów, lecz po kilku latach, gdy nowy właściciel poznał nieco lepiej miejscową społeczność i jej przywiązanie do istniejącej już prawie dwieście lat destylarni, wynegocjował u poprzednich właścicieli zezwolenie na rozpoczęcie destylacji whisky z limitem do stu tysięcy litrów rocznie. Wydaje się, że ilość ta jest dość duża, lecz średniej wielkości szkocka destylarnia wytwarza tyle trunku w ciągu jednego tygodnia. Produkcja ruszyła w grudniu 2000 roku.

Kluczowy wkład w odbudowę destylarni miał i nadal ma John Herries, który zaczął tam pracę w 1983 roku przy produkcji zacieru by później przejść do działu destylacji. Po zwolnieniu z pracy w 1993 roku zatrudnił się w przetwórni rybnej, gdy dowiedział się o reaktywacji Bladnocha jego serce znów zabiło szybciej.

Trunki wydestylowane za rządów Raymonda Armstronga to na razie młode sześcioletnie edycje, lecz tak perfekcyjnie zbalansowane i dopieszczone, że nawet tak młoda whisky pozwala odczuć wysoką klasę producenta.

Starsze destylaty w butelkach z zielonymi etykietami na których widnieją wizerunki południowo szkockich ras krów i owiec, oraz destylarni Bladnoch, to rezerwy zalane do beczek jeszcze przez poprzednich właścicieli destylarni, a wykupione od UDG przez obecnego posiadacza gorzelni i przez niego też zabutelkowane.

Whisky z regionu Lowland charakteryzują się lekkością, a przede wszystkim kwiatowymi, trawiastymi i cytrusowymi aromatami i właśnie taki jest Bladnoch - zwiewny, soczysty, przepyszny i od początku do końca tworzony ręcznie z ogromną pasją, jaką może dać jedynie mieszanka Północnej Irlandii z południową Szkocją.


Grzegorz Żelazowski – Doradca Salonu Radość

STRONA GŁÓWNAZAMÓW PRODUKTWWW.WINA-MP.PLSALONY M&P